...

Hiszpański czy włoski? Opowieść o językach, które brzmią jak wakacje.

Zamknij oczy i wyobraź sobie letni wieczór. Słońce właśnie zaszło, a Ty siedzisz na tarasie w Sewilli, trzymasz kieliszek rioja w dłoni, gdzieś w oddali słychać gitarę i stukot tancerek flamenco. Ja już się rozmarzyłam. A teraz przenieś się do Toskanii gdzie także króluje wino, ale teraz trzymasz w ręku kieliszek białego, muzyka inna, ale uśmiechy podobne. I gesty włoskiej mamma. Czy jesteś w stanie rozróżnić, czy właśnie mówisz po hiszpańsku czy włosku?

Ja — jako nauczycielka hiszpańskiego — nieustannie spotykam się z tym pytaniem: „Dlaczego hiszpański, a nie włoski?”. A może odwrotnie: „Czemu nie włoski? Przecież brzmi tak śpiewnie!” I zawsze odpowiadam z uśmiechem: bo to trochę jak wybierać między Gaudím, a Michałem Aniołem. 

Każdy był wyjątkowy, oryginalny i miał swój niepowtarzalny styl. Czy któryś był lepszy? Nie! Obaj byli wielcy. Dla mnie to Artyści przez duże A. 

Podobnie jest z językiem hiszpańskim i włoskim. Hiszpański to język, który zabiera Cię w podróż przez Amerykę Łacińską, przez słoneczną Andaluzję, uliczne graffiti w Bogocie, argentyńskie tango, salsę kubańską i poezję Lorca. Włoski z kolei pachnie espresso i pistacjowymi gelato i croissantami. To język z duszą, wymachujący rękami i historią. A mi kojarzy się ze śpiewem. To melodia dla mego serca. 

Nie ukrywam — uwielbiam oba. Ale serce bije mi mocniej, gdy słyszę vale, venga! Od zawsze tak było choć włoską przygodę z językiem także zaliczyłam. 

Pamiętam, jak kiedyś zgubiłam się w Mediolanie … Szukając drogi do domu pytałam przechodniów o wskazówki, dojazd i transport. Dziewczyna na ulicy, pan w restauracji i babcia z warzywniaka – oni po włosku, a ja po mojemu – po hiszpańsku. Rozumieliśmy się. To było jak słuchanie dwóch melodii granych w jednej tonacji. Dwie siostry — bliskie, ale jednak różne. Co zabawne, kiedy jestem we Włoszech i mówię po hiszpańsku to włącza mi się to ich śpiewanie. I wówczas gestykuluję jak Włoszka, używam hiszpańskiego i udaję włoski akcent. Może to komiczne, ale co tam! Jestem poprostu sobą. 

Mam taką teorię, że języki to trochę jak ludzie na wakacjach. Włoski — zawsze elegancki, w garniturze z najwyższej półki i gestykulujący z pasją, jakby właśnie zszedł z pokazu mody. Włosy idealnie ułożone, a na nadgarstku Armani albo Dolce wskazujący bardziej na szyk i elegancję, niż porę dnia.

A hiszpański? Włosy rozwiane wiatrem, jeszcze lekko wilgotne po morskiej kąpieli, okulary przeciwsłoneczne na nosie, w ręku piwo San Miguel i nieodparta chęć opowiedzenia Ci całej swojej historii — nawet jeśli dopiero się poznaliście. 

Może właśnie dlatego zakochałam się w hiszpańskim. Bo to język, który nie udaje, że musi być perfekcyjny, żeby być piękny. Bo mówi z pasją, z niedbałością i z sercem na dłoni. 

Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam hiszpański w filmie. To był Almodóvar. Cały ten chaos emocji, kobiecych bohaterek, krzyków, łez i wyznań miłosnych w kolorowej kuchni — i wszystko to w języku, który brzmiał jak życie. Włoski brzmi jak opera. Hiszpański brzmi jak… telenowela, ale taka dobra – z emocjami, winem i oczywiście dramatem w 10 minut. 

Uczę hiszpańskiego od lat, ale mam wrażenie, że to on uczy też mnie — radości życia, luzu, dystansu. Jestem przekonana, że to właśnie dzięki językowi hiszpańskiemu jestem inną osobą, jeszcze bardziej temperamentną. Moi uczniowie często mówią: 

„Ten hiszpański to naprawdę ma coś w sobie – nawet jak masz zły dzień, to po lekcji czujesz się lepiej.” 

Z włoskim… no cóż, próbowałam! Próbowałam ciao bella, che bella giornata, próbowałam nawet parlare un po’, ale za każdym razem wracałam do ¿qué tal? jak do swojego ulubionego hamaka. 


Czy hiszpański to język ludzi, którzy nie znają wstydu? 

W hiszpańskim podoba mi się to, że nikt nie boi się mówić. Włosi oczywiście też nie ale ich styl jest inny. Jakby od zawsze byli na scenie. Natomiast Hiszpanie zachowują się jakby właśnie wpadli na piwo i coś Ci koniecznie muszą opowiedzieć natychmiast. Nawet jeśli Cię nie znają to i tak ¡da igual! Opowiadają. 

Hiszpański to język kontaktu. Nie wymusza. Przeciwnie – zaprasza. Do rozmowy, do tańca, do życia. 

Hiszpański vs włoski: co wybierają uczniowie? 

Moi uczniowie często pytają: “A hiszpański i włoski to takie podobne, prawda?” Owszem, podobne. Jak kuzyni z południa — jeden gra na gitarze flamenco, drugi śpiewa arie Verdiego. Ale po kilku lekcjach reakcje są zwykle takie:

● „Ten hiszpański jest taki… żywy. Ciągle coś się dzieje!” 

● „Wczoraj zrobiłam moją pierwszą tortilla de patatas” 

● „Lubię włoski, ale hiszpański jest prostszy do wymówienia.” 

● „Po lekcji hiszpańskiego czuję się, jakbym był na wakacjach.” 

● „Obejrzałam kolejny serial hiszpański” 

● „Czy oni zawsze tak szybko mówią?” 

Mogłabym teraz zrobić cały wywód w ilu krajach mówi się po hiszpańsku i dlaczego warto sięgnąć najpierw po ten język. Tylko po co? Takich artykułów jest w internecie cała masa. Moi uczniowie wybierają ten język bo hiszpański chaos, wieczna mañana i spontaniczne tapas po prostu im się podobają. 


A jakie są różnice kulturowe? — Hiszpanie i Włosi pod lupą 

Hiszpanie są mistrzami spontaniczności. Umawiasz się na 17:00? To znaczy, że o 17:30 dopiero wychodzą z domu. Włosi? Spóźnią się tak samo, ale z większą klasą, espresso w ręku i nonszalancko przewiązanym szalikiem. Taką sytuację miałam jak mieszkałam w 2006 roku w Hiszpanii. O matko, jak dawno to było! Umówiłam się z kolegą Włochem. Godzina 19:50, ja już prawie na miejscu. W końcu spotkanie było na 20:00. No i tak mijały sekundy, minuty, a ja czekałam i czekałam. Pełna frustracji i oburzenia, no bo jak tak można traktować drugą osobę, a Giovanni niczym nie wzruszony, spóźniony, szedł sobie spacerkiem, uśmiechając się do mnie z daleka. I fakt, szyku mu nie brakowało. Czarne, lekko kręcone włosy powiewały na wietrze, elegancka koszula i perfumy, które czuć było z odległości 30 metrów. 

Potem przyzwyczaiłam się do tego, że jak umawiałam się z hiszpańskimi czy włoskimi znajomymi np. na kawę albo na imprezę to po prostu przychodziłam około godziny później i zawsze byłam na czas. 

A odnośnie imprezy to w Hiszpanii słowo fiesta to styl życia. Włosi mówią dolce far niente — słodkie nieróbstwo — ale w tym ich “nieróbstwie” czai się troska o każdy detal: czy kawa ma idealną piankę, czy buty na pewno pasują do outfitu. 

W Hiszpanii? Siadasz, zamawiasz kawę i zanim zdążysz wziąć łyk, jesteś w rozmowie o polityce, rodzinie i sąsiadce z drugiego piętra. 

We Włoszech idąc na kawę możesz zobaczyć uliczną awanturę i słyszeć klakson aut i vesp. Wymachiwanie rękoma i wieczna gestykulacja to norma. 

To wszystko jest życie, emocje, energia, temperament! To jest właśnie to co kocham najbardziej w tych krajach, aczkolwiek hiszpański temperament jest zdecydowanie mi bliższy.


Muzyka – czyli Shakira tańczy, Eros Ramazzotti wzdycha 

Ohhh ta muzyka. Ileż to piosenek włoskich i hiszpańskich słuchałam już od dzieciństwa. A ile słów hiszpańskich poznałam dzięki muzyce? Muzyka jest wspaniała, wyraża nasze emocje, czasem może nawet za bardzo ;). 

Przecież Włosi śpiewają o miłości z taką intensywnością, że czujesz się, jakby właśnie zerwali z Tobą osobiście. A Hiszpanie? Nawet o złamanym sercu śpiewają tak, że chcesz… zatańczyć! Włoski to śpiew. Hiszpański to rytm. I to nie tylko reggaetón! To też flamenco, rumba, pop latino, rock, salsa. Ci co mnie znają trochę bliżej wiedzą, że salsa towarzyszy mi od lat i kiedy słyszę ten rytm to nogi same podrywają się do tańca. Zresztą mój nauczyciel salsy, Miguel, powiedział, że ja mam alma latina (latynoska dusza) i zgadzam się z tym w 100%. 

A kiedy na lekcji puszczam “Bailando”, uczniowie się uśmiechają i od razu mam wrażenie, że mają więcej energii. Jakbym uczyła włoskiego i puściła im “Più bella cosa”, mogliby zapytać czy to piosenka ślubna?! 


A gdyby tak w Sagrada Familia zamienić witraże na freski Michała Anioła? 

Nie no to chyba byłoby niemożliwe i nie miałoby zupełnie sensu. Przecież to tak inne. Jak się wchodzi do Sagrady to trochę można poczuć się jak w jakimś kolorowym lesie z bajki Disneya. Światło, kolory, krzywe linie – zupełnie inne myślenie o przestrzeni. Hiszpania to odwaga i… dziwność. Ale taka, która zostaje Ci w pamięci. Włoskie katedry i pałace to symetria, perfekcja, balans. 


Kuchnia – czyli tapas vs carbonara 

Włosi mają swoje antipasti, primi, secondi… i wszystko z rytuałem. Hiszpanie? Bardzo podobnie, bo jak pójdziesz na menu del dia do restauracji z hiszpańską rodziną to 2-3 godziny wyjęte. A jak zorganizujesz obiad rodzinny w domu to już cały dzień będziesz jeść. Całe szczęście mają też swoje tapas i dzięki temu wszystko jest prostsze. Pongamos unas tapas y ya está. 

Uczniowie, którzy byli ze mną na kursach w Barcelonie, Madrycie, Maladze i Walencji byli zachwyceni. Kanapeczka w rękę i na raz do buzi. Oliwa leci po dłoni, czasem kapnie na koszulkę ale to nikomu nie przeszkadza. Oliwki, chorizo, tortilla, gazpacho. “Można spróbować wszystkiego, jest taka różnorodność smaków! Mega” To opinia jednego z moich uczniów.

Bo w hiszpańskiej kuchni najważniejszy jest luz i to, że jesz razem z rodziną i przyjaciółmi. Jest piękne hiszpańskie słowo, które obrazuje ich kulturę – sobremesa – to właśnie ten czas już po obiedzie czy głównym posiłku, który spędzasz na rozmowach przy kawie i deserze. A tematy przy tych spotkaniach od Sasa do Lasa. Przez politykę, kościół, wojnę, rodzinę, kryzys, rodzinę królewską i na sporcie kończąc. 


Podróże z hiszpańskim i włoskim – bilety do świata 

Zawsze powtarzam uczniom jedno: uczysz się hiszpańskiego – uczysz się świata. Nie jednego kraju. Nie dwóch. Świata. 

Bo kiedy znasz hiszpański, możesz: 

● Zjeść ceviche w Limie i zapytać kelnera, czy dodał ají amarillo 

● Dogadać się z babcią z Buenos Aires, która zatańczy z Tobą najlepsze tango 

● Wynająć deskę surfingową na Teneryfie i pływać z instruktorem 

● Opalać się na rajskich plażach na Kubie popijając cuba libre 

Włoski… cóż. Piękny, melodyjny, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. I jedynie we Włoszech będziesz go używać. Byłam we Włoszech wiele razy i — przyznaję — nie mówię po włosku ale mówię po hiszpańsku. I… to wystarczyło! 

Hiszpański i włoski są jak bracia – i choć czasem trochę się nie rozumieją, to i tak się dogadają. Włosi z południa często od razu przechodzili ze mną na hiszpański! A ja w odpowiedzi rzucałam coś w stylu: 

– ¿Todo bien? 

– Tutto bene! 

I już byliśmy znajomymi od lat. 

Taki jest hiszpański: nawet jak nie jesteś w Hiszpanii, i tak cię dogoni. Może to przez rytm, przez muzykę, przez to seplenienie w wymowie… I właśnie dlatego – choć oba języki są piękne – to hiszpański wybrałam na swoją drogę i na drogę moich uczniów. Chociaż nie wykluczam, że do włoskiego wrócę bo po prostu podoba mi się bardzo 

ten język. 


Miłość, która przyszła… po hiszpańsku, a mówi po włosku 

Mam uczennicę – Karolinę. Przez cztery lata uczyła się u mnie hiszpańskiego. Z zapałem, humorem, regularnie, z sercem na dłoni. Uwielbiała lekcje, a język chłonęła jak gąbka. Aż pewnego dnia pojechała z koleżanką na weekendowy wyjazd do Padwy i… poznała Włocha. Prawdziwego! Serio! Z gestykulacją, espresso i uśmiechem jak z filmu Felliniego. Zakochała się. Podjęła decyzję o ukończeniu architektury na Uniwersytecie w Mediolanie. Niektórzy mówili jej – jesteś szalona. Rzucasz wszystko dla jakiegoś Włocha? Uwaga! Nie dla jakiegoś. Dla Francesco, który po hiszpańsku tylko „hola, una birra per favore” . No jakby już nie mógł się nauczyć, że to “una cerveza por favor”.  

Ale ja nie o piwie tylko o języku. Co się okazało? 

Karolina zaczęła mówić po włosku… niemal bez nauki! Jakby język po prostu sam wszedł jej do głowy. Jakby ten hiszpański otworzył w jej umyśle włoskie drzwi. Dziś jest jego żoną, mieszka pół na pół we Włoszech i w Polsce, a kiedy ostatnio do mnie zadzwoniła, powiedziała: 

„Wiesz, ja to się nauczyłam włoskiego dzięki Tobie. Bo ten hiszpański był pierwszy. A potem to już samo poszło…” 

To nie jest historia o gramatyce. To historia o tym, jak nauka jednego języka potrafi rozkochać cię w drugim. I czasem… doprowadzić prosto przed ołtarz! Dosłownie! 


Czyli komu hiszpański, komu włoski? 

Jeśli wciąż się zastanawiasz, czy wybrać hiszpański, czy włoski, to… może po prostu wybierz serce. Ale jeśli chcesz mojej rady – hiszpański to język, który otworzy Ci więcej drzwi. Dosłownie i metaforycznie. Do Ameryki Południowej, Hiszpanii, a czasem nawet… do Włoch. 

To język, który tańczy, śpiewa i uczy innych języków mimochodem. To jak kupić jeden bilet, a odwiedzić cały kontynent i pół Europy. 

Na końcu i tak chodzi o radość, jaką daje nauka języka. O to uczucie, gdy pierwszy raz samodzielnie zamawiasz kawę w Madrycie albo pytasz o drogę w Rzymie. O tę satysfakcję, kiedy rozumiesz film bez napisów i gdy śmiejesz się z memów, których jeszcze rok temu nie rozumiałeś. 

A jeśli tak jak moja uczennica Karolina, nauczysz się hiszpańskiego, a potem… pokochasz Włocha – to masz gwarancję, że wszystko się ze sobą pięknie połączy. 

Hiszpański? Tak. Włoski? Może później. A dziś? ¡Vamos!

A teraz aby nie być gołosłowna to pokażę Ci jak oba te języki są podobne chociażby w tych prostych zwrotach na tzw. pierwszy ogień w podróży. 

 

Polski Hiszpański Włoski
Dzień dobry
Buenos días
Buongiorno
Dobry wieczór
Buenas noches
Buonasera
Cześć
¡Hola!
¡Ciao!
Do widzenia
Adiós
Arrivederci
Dziękuję
Gracias
Grazie
Proszę
Por favor
Per favore
Przepraszam
Perdón / Lo siento
Scusa / Mi dispiace
Tak
Nie
No
No
Jak się masz?
¿Cómo estás?
Come stai?
Nazywam się…
Me llamo…
Mi chiamo…
Ile to kosztuje?
¿Cuánto cuesta?
Quanto costa?
Gdzie jest…?
¿Dónde está…?
Dove si trova…?
Nie rozumiem
No entiendo
Non capisco
Mówię tylko trochę…
Hablo solo un poco…
Parlo solo un po’…
To jest pyszne!
¡Está delicioso!
È delizioso!
Kocham Cię
Te quiero / Te amo
Ti amo
Pomocy!
¡Ayuda!
Aiuto!
Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.